poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 7

- Nie chcę wracać do swojego pokoju. – mruknęłam do Justina.
- Czemu? – uniósł brew, patrząc na mnie.
- Ryan mnie denerwuje.. – westchnęłam, popijając herbatę.
- Może.. Chodź do mnie skoro tak? Tylko nie śmiej się. – widziałam w nim odrobinę stresu.
- Czemu mam się śmiać? – zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co chodzi.
- Chodź. – złapał mnie za rękę i zaciągnął pod pomieszczenie gospodarcze. – Zapraszam. – otworzył przede mną drzwi, a ja szeroko otworzyłam oczy.
- Wow. – zaniemówiłam z wrażenia.
- Mieszkam tu. –mruknął.
- Słucham? – uniosłam brew. – Chyba sobie żartujesz. – spojrzałam na niego.
- No nie. Ale ładnie mam? – rozglądnął się po pokoju, a ja zrobiłam to samo.
- Nasze wymarzone wnętrze. – uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
- Coś mi jednak w głowie zostało. – zaśmiał się, siadając obok mnie.
Spojrzałam na niego z uśmiechem i cmoknęłam jego policzek.
- Dobra dosyć tego dobrego. Teraz się tłumacz. – mruknął.
- Justin.. Bo to nie tak jak Ty myślisz. Kłóciliśmy się.. Widział nas wczoraj na plaży.. – szepnęłam. – Wypierałam się, a on nagle.. nagle zaczął mnie całować. – zamknęłam oczy. – Czułam się, jakbym Cię zdradzała. – nagle poczułam, że ramiona szatyna oplatają moje ciało. – Mówiłam, że nie możemy, ale on nalegał i poczułam się cholernie dobrze, gdy zapukałeś do drzwi. Później od razu poszłam pod prysznic..
- A spójrz co ja nadal dla Ciebie mam. – szepnął, po czym spojrzał na bukiet czerwonych róż.
- Jaki piękny. – uśmiechnęłam się delikatnie. – Dziękuję. – musnęłam jego usta, a on oddał pocałunek.
- Kocham Cię. – szepnął przez pocałunek, a ja się ponownie uśmiechnęłam.
- Ja Ciebie też. – odszepnęłam.
- Marina.. Co Ty zamierzasz zrobić z Ryanem? – spojrzał na mnie.
- Ja nie wiem. – oparłam czoło o jego klatkę piersiową.
Nie mam pojęcia co zrobię. Wiem tylko jedno. Muszę go zostawić.
- Halo halo a co to za książka? – podniosłam jedną, która leżała na szafce nocnej Justina. – Moja ulubiona. – uśmiechnęłam się szeroko, patrząc na okładkę.
- Moja też. – zaśmiał się.
- Poczytasz mi na dobranoc? Nie mam zamiaru dzisiaj wracać do swojego pokoju. – mruknęłam.
- Nie ma sprawy. – skinął głową.
- A poszedłbyś po mojego laptopa? Zostawiłam na recepcji. – spojrzałam na swoje dłonie.
- Zaraz wracam. – wstał z łóżka i po chwili wrócił z tym, o co go prosiłam.
- Piszę książkę, wiesz? Już kolejną. – powiedziałam dumna z siebie.
- Gratuluję. – pocałował moją skroń. – Zdradzisz mi rąbek tajemnicy, którą skrywa Twoja książka?
- Może później. – zachichotałam, kładąc go na stolik.
- Będę Cię męczył. – zaczął mnie łaskotać.
- Zostaw! Nie! Wiesz, że mam łaskotki! – wrzasnęłam, kuląc się.
- Wiem. – zaśmiał się i rzucił się na mnie, przygniatając mnie lekko.
- Złaź. Ciężki się zrobiłeś. – rzuciłam.
- To same mięśnie. – puścił mi oczko.
- Ah tak? Daj dotknąć. – zaczęłam się śmiać, a on podniósł się i uniósł koszulkę do góry. – O kurde, myślałam, że żartujesz.. – zagryzłam wargę, widząc jego abs.
- Nie rób tak, bo mnie podniecisz. – mruknął, zasłaniając swoją klatkę piersiową koszulką.
- A może chcę? – uniosłam brew ze zmysłową miną.
- Marrrrinaaaa… - wymruczał.
- No dobra to może jednak nie. – zaśmiałam się, wiedząc już jak na mnie działa.
Położyłam się na Justina i zaczęłam rysować wzorki palcem na jego ramieniu. Było mi z nim dobrze. Nie narzekam na Ryana, ale jego świńskie zachowanie czasami doprowadza mnie do wybuchu emocji. A Justin.. nawet kocha tą samą literaturę co ja.
Czułam, że powoli oddaję się w ramiona Morfeusza i odchodzę do krainy snu, gdy wszystkie moje mięśnie się rozluźniły.
 

 
*OCZAMI JUSTINA*
 

 
Cieszę się, że wtedy przyszedłem.. Mogłoby się to źle skończyć. Muszę mieć ją na oku cały czas, żeby się coś przypadkiem złego nie stało. Wyglądała tak słodko, gdy spała. Dawno nie miałem tego obrazu przed oczami. Jest piękna. I mądra. I, mam nadzieję, niedługo moja. Kocham ją cholernie mocno i pomyśleć, że kilka dni temu, tak naprawdę, nie wiedziałem kim ona jest. Tylko dziewczyną ze snów. A teraz trzymam ją w swoich ramionach i nigdy nie mam zamiaru jej puścić. Widzę tu cały świat, ale wiem, że jeszcze nie jest tylko mój. Nie będę kazał jej nikogo wybierać. Zrobi to sama. Jak zostanie ze mną, będę cholernie szczęśliwy, a jak jego, to.. to się chyba zabiję.
Położyłem ją na łóżku i rozebrałem do bielizny, po czym przykryłem kołdrą i złapałem za książkę. Przeczytałem sobie kilka stron, aż mnie zmuliło do spania, więc sam rozebrałem się do bokserek i położyłem się obok niej, objąłem ją ramieniem, a ona się we mnie automatycznie wtuliła. Uśmiechnąłem się do siebie i po chwili zasnąłem, starając się wyłączyć myślenie.
 

 
*OCZAMI RYANA*
 

 
- Gdzie ona do kurwy jest?! – warknąłem do siebie, dzwoniąc do niej, ale oczywiście musiała zostawić telefon.
Znów wyszła z tym dupkiem? Zabiję go jak tylko go spotkam. Zbiegłem na dół do recepcji.
- Widziała Pani dziewczynę, która ze mną przyjechała? – spytałem, starając się brzmieć spokojnie.
Jakby analizowała informacje w głowie i nagle powiadomiła.
- Wyszła z hotelu już jakiś czas temu.
- A ten cały hotelowy? Co z nim? – spytałem.
- Justin? Jest w swoim pokoju i domyślam się, że już śpi, bo jutro jest cały dzień w pracy. – powiedziała, patrząc w papiery.
Czyli nie jest z nim. Ale po co wychodziła z hotelu? Muszę się tego dowiedzieć.
Wróciłem do pokoju na górę i wziąłem jej telefon. W rejestrach byłem głownie ja. Żadnego niezapisanego numeru. Teraz jej wierzę, ale skoro poszła to co teraz mam robić? Poczekam do rana. Poszedłem do swojego pokoju i ułożyłem się na łóżku, po czym włączyłem sobie telewizję.
Pieprzę rodziców. Chcę ją. Chcę ją całą. Chcę jej ciało. W trybie natychmiastowym. To oficjalne. Chcę wreszcie zatopić w niej swojego penisa, ale wiem, że nie zgodzi się, dopóki nie będziemy po ślubie. Cholera, dopiero jest początek tygodnia. Czekam do soboty i wtedy będzie ślub. A jutro wszystko załatwię i wreszcie będzie moja i tylko moja.
Muszę zrobić coś, żeby wreszcie przestała pisać tą głupią książkę. Może przez przypadek spadnie jej laptop? Cokolwiek aby zepsuć te gówno. Na wszelki wypadek.. zrobię to tak, żeby wszystko poszło na tego Justina. Znienawidzi go, a ja ją wtedy pocieszę. Będzie moja. Już ja się o to postaram.

~*~
POLECAJCIE, ROZGŁAŚNIAJCIE! ♥

Do następnego xx

4 komentarze:

  1. o boże nie wierzę, że Ryan to zrobi, przecież on nie może...jejku Justin uważaj....żeby tylko Justin i Marina byli razem....<3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdzial.

    OdpowiedzUsuń
  3. O boże!
    Rozdział, blog i założycielka WSPANIALI. Ja nie umiem pisać długich komentarzy...
    Justin i Marina takie słodziaki. ♥
    Ryan tego nie zrobi, Marina będzie z Justinem! ♡
    Czekam na następny Kicia i pamiętaj, że kocham Ciebie i Martę^^ :* ♥ ~Ruda♡

    OdpowiedzUsuń