czwartek, 1 stycznia 2015

Rozdział 8

*OCZAMI MARINY*

Siedziałam pod drzwiami mojego pokoju, gdyż kochany Ryan zabrał kartę do siebie, a ja nie mam zamiaru go budzić, bo przez cały dzień będzie marudził. Justin musiał już iść do pracy, więc musiałam wracać do siebie. Cholernie zdziwiło mnie to, że mieszka w kanciapie, ale wnętrze wtrąciło mnie w podziw. Było tam pięknie, mimo tego, że to małe pomieszczenie. Najbardziej zadowoliło mnie to, iż obudziłam się w jego ramionach. Jest silny. Może nie tak jak Ryan, który od małego ćwiczy boks, ale imponuje mi taka sylwetka jak Justina.
Po niedługim czasie, stwierdziłam, że zejdę na dół na kawę. I jak też pomyślałam, to i zrobiłam. Usiadłam przy stoliku, mając cały czas przy sobie laptopa i zamówiłam małą czarną, bardziej na pobudzenie. Domyślam się, że wyglądałam jak Potwór z Jeziora Loch Ness. Często mawiam na siebie Nessie, gdy wiem, że wyglądam źle. Także ja, jako Nessie, wypiłam kawę w wolnym tempie, przy okazji pisząc na końcówce baterii moją książkę. Była to powieść romantyczna, opowiadająca o dwójce znajomych, którzy spotkali się po latach, a między nimi rozwinęła się piękna, romantyczna miłość.
O nie.. To Ryan. Jakim cudem wstał tak szybko? Spiorunował mnie wzorkiem i ruszył energicznie w moją stronę.
- Gdzie Ty cholera byłaś całą noc?! – uniósł głos na samym wstępie.
- Ryan, nie rób awantury. – mruknęłam, chcąc go uspokoić.
- Mogłaś chociaż zadzwonić, napisać. – wyrzucił ręce w powietrze.
Masz rację. Halo? Ryan? Dzwonię, by powiedzieć Ci, że dzisiaj zostaję na noc u miłości mojego życia, którą znałam tak naprawdę jeszcze przed moją amnezją.
- Przepraszam. – spuściłam głowę.
- Idziemy na górę. – złapał mnie za rękę, ciągnąc do siebie.
- Ale Ryan... mój laptop. – pokazałam na niego, na co jęknął niezadowolony i spojrzał na Justina, który właśnie przechodził przez kawiarenkę.
- Justin, mógłbyś zabrać tą kawę? Tu napiwek. – rzucił pięćdziesiąt dolarów, na co ja zmarszczyłam brwi.
Szatyn wziął filiżankę i nagle potknął się, wylewając kawę na otwartego laptopa, przez co ja wrzasnęłam jak opętana.

*OCZAMI RYANA*

Podłożyłem biednemu Justinkowi nogę, który stracił równowagę i uwaga, moje małe marzenie się spełniło, wylał kawę na laptopa Mariny.
- Jak mogłeś?! – wrzasnęła Marina, patrząc na chłopaka.
- Ja-ja przepraszam... potknąłem się, to niechcący. – zaczął się jąkać.
- Nie obchodzi mnie to! Całą książka poszła się walić! – złapała za chusteczki i zaczęła go wycierać, a ja, żeby nie wzbudzać żadnych podejrzeń, pomogłem jej. Mój plan się powiódł.
Zaraz niestety, będę musiał zostawić ją samą, bo chcę załatwić nam księdza i wszystko co potrzebne to sobotniego ślubu, o którym, jak na razie, Marina nic nie wie. Powiem jej po fakcie, taka niespodzianka.

*OCZAMI MARINY*

Siedziałam w swoim pokoju, załamana, że zepsuł mi się laptop, a co najlepsze, już jest po mojej książce. Nawet nie ujrzała światła dziennego, a już poległa. Może uda się ją uratować? Może zaniosę dysk do jakiegoś informatyka i okaże się, że jednak się uda?
Podskoczyłam, gdy usłyszałam, że ktoś puka w drzwi balkonowe i poczułam złość, gdy zobaczyłam Justina. Podeszłam do okien i zasłoniłam rolety, ale on nadal pukał. Nie mogąc wytrzymać, otworzyłam drzwi.
- Czego? – spytałam obojętnie.
- Marina, błagam Cię, nie bądź zła. To było niechcący, potknąłem się, nawet nie wiem o co. Proszę, odkupię Ci laptopa, postaram się, żeby odzyskać zapis, błagam, wybacz mi. – złapał moje dłonie i spojrzał mi w oczy.
- Justin cholera, to była jedyna droga mojego usamodzielnienia się. Jestem cały czas pod skrzydłami Ryana. – mruknęłam.
- Zrobię wszystko, żeby zarabiać więcej na nas oboje. Wszystko, rozumiesz? – objął mnie ramionami, a ja się w niego wtuliłam.
- Zrobię co się da. – szepnęłam.
- Dziękuję. – odszepnął.
- Kocham Cię. – mruknęłam cicho w jego klatkę piersiową.
- Ja Ciebie też skarbie. – pocałował czubek mojej głowy i trzymał mnie cały czas w ramionach.
Tak mi było dobrze. Nawet wspaniale. Czułam, że chcę jego, nie Ryana, ale nie umiem powiedzieć tego temu drugiemu.
- Justin, zrobisz to ze mną? – spojrzałam na niego.
- Co zrobię? – spytał głupio.
- Mój pierwszy raz. – szepnęłam. – Boję się, że Ryan mi coś zrobi... A ja chcę mieć pierwszy raz z Tobą.
- Skarbie ja... nie wiem czy mogę. – wziął moją twarz w dłonie.
- Jeżeli Ci pozwalam, a raczej nalegam, to chyba możesz. – mruknęłam.
- Nie jestem przygotowany... nie jest pięknie. – rozejrzał się.
- To mam pomysł. Wezmę długą kąpiel, dobrze? – uśmiechnęłam się łagodnie, a on skinął głową.
- Idź się kąpać. – pocałował mnie w czoło i wybiegł z pokoju przez balkon.
Zaśmiałam się do siebie i poszłam wziąć długą, odprężającą kąpiel.
Ciekawe co przygotuje...  Słyszałam krzątanie się po pokoju. Siedzę już w tej wannie tak długo, że mam pomarszczone palce. Ogoliłam się, przygotowałam, mam nawet ładną bieliznę, którą nałożę, gdy tylko wytrę się ręcznikiem.
Wysuszyłam włosy, nie wiem po co, ale zrobiłam delikatny makijaż, po prostu chciałam wyglądać ładnie i już wcześniej ubrałam się w moją śliczną koronkową bieliznę. Nałożyłam na to prześwitującą halkę czarnego koloru.

Usłyszałam pukanie do drzwi i jego głos.
- Kochanie wszystko gotowe. Mogę do Ciebie wejść? – spytał, a ja otworzyłam mu drzwi. – Chodź tu. – przyciągnął mnie do siebie i musnął moje usta. Pięknie pachniał. – A teraz muszę zakryć Ci oczka. – szepnął i odwrócił mnie tyłem.
Wyprowadził mnie z pokoju ze swoimi dłońmi na moich oczach. Zabrał dłonie.
- Już mogę? – szepnęłam.
- Możesz.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na wszystko w szoku. Było tak pięknie. Płatki róż. Na lampach czerwony materiał, żeby był lepszy klimat i cicha melodia rozchodząca się po całym pokoju. W sam raz, aby opisać to w książce. Ale nie skupiajmy się na tym teraz. Tylko na tym co stanie się za chwilę.
- Jest pięknie. – spojrzałam na Justina.
- Też jesteś piękna. –powiedział z uśmiechem i pchnął mnie na łóżko, a ja podniosłam się na łokciach i spojrzałam na niego. – Tak cholernie piękna.
Nachylił się nade mną i zaczął całować moje usta, a ja oddawałam pocałunki. Robił to powoli i z uczuciem, jakby nie chciał mnie skrzywdzić. Po chwili zszedł z pocałunkami na szczękę, jadąc powoli na szyję. Całował delikatnie, używając przy tym języka. Chwilę później zdjął moją halkę i czułam jakby pisał hieroglify językiem na moim ciele. Na każdym milimetrze mojego ciała. Wiłam się pod nim, czując coraz większe podniecenie. Moja kobiecość pulsowała coraz mocniej, nie mogłam tego powstrzymać. On mógł. Czułam jego pocałunki pomiędzy moimi nogami. Na udach. Spojrzałam tam i dopiero ujrzałam, że nie mam bielizny. Pieścił całe moje ciało. Złożył pocałunek na mojej kobiecości, a ja głośniej jęknęłam. Całował ją przez chwilę i spojrzał mi w oczy, sięgnął po prezerwatywę, która leżała na szafce nocnej i nałożył ją na siebie, wcześniej zdejmując bokserki.
- Muszę Ci się przyznać… - szepnął. – To również mój pierwszy raz.
Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił gest. Pocałował jeszcze raz moje usta. – Jesteś gotowa?
- Jak najbardziej. – szepnęłam i spojrzałam mu w oczy, a on wszedł, powoli, żeby nie bolało, jednak ja cicho jęczałam z bólu.
Zatrzymał się i czekał, aż przyzwyczaję się do jego rozmiaru. Jęknął, znów się we mnie poruszając, domyślam się, że byłam bardzo ciasna. Zaczął poruszać biodrami, całując moje usta. Robił to powoli, przyzwyczajaliśmy się oboje, rozluźniłam swoje mięśnie, żeby tylko nie zauważyć krwi po naszym stosunku. Zaciskałam paznokcie na kołdrze, lecz on wziął moje dłonie i umieścił sobie na plecach.
- Drap ile wlezie. – szepnął z uśmiechem.
Zastosowałam się do jego słów i drapałam jego skórę. Poruszałam się lekko pod nim, czując coraz większą przyjemność. Zaczął szybciej ruszać biodrami, gdyż czułam, że się już na nim zaciskam. Był delikatny, ale wykonywał wszystko to co musi, tak jak należy. Zacisnęłam bardziej paznokcie na jego plecach i wypuściłam soki. Justin zrobił jeszcze jeden ruch i opadł na mnie, ciężko oddychając. Słyszałam tylko nasze nierówne oddechy, muzyka rozpłynęła się w tle. Było idealnie, prócz tego, że mam jeszcze na głowie Ryana. Muszę coś z tym zrobić, inaczej nie wytrzymam psychicznie. Kocham Justina i tylko jego.
- Kocham Cię. – szepnęłam ciężko.
- Ja Ciebie też kochanie, mocno. – odpowiedział mi i położył się obok, po czym wziął mnie w ramiona. – Dasz radę zasnąć?
- Mam nadzieję. – mruknęłam cicho i zamknęłam oczy.
Byłam zmęczona dzisiejszym dniem, seks z Justinem mnie jednak wykończył, bo był to mój pierwszy raz. Czułam się świetnie po tym wszystkim. Leżałam tak, myśląc, co powiedziałaby o tym moja mama. Uwielbiała Justina. Tata również. Niestety nie ma ich teraz ze mną… z nami.
Marina proszę. Wyłącz myślenie, bo doprowadzisz się do łez. Spróbuj zasnąć. Zaśnij. Zaśnij. Szeptał głos w mojej głowie.
Po chwili odpłynęłam w ramionach tego samego chłopaka, co poprzednio i było mi z tym bardzo dobrze.


~*~
PROSZĘ O PRZECZYTANIE!!

Witam Was kochane.  Wstawiam Wam rozdział na dobry początek Nowego Roku. Życzę Wam zdrowia, szczęścia i co najważniejsze upragnionych sukcesów w życiu.
Jak widzicie, rozdział dość ciekawy. Pomysł na romantycznego Justina zaczerpnęłam z role-player'a, którego piszę z moją kochaną Marzią, gdyż bohaterowie są teraz w Paryżu.
DZIĘKUJĘ ZA PONAD 3000 WEJŚĆ!
I JESZCZE JEDNA SPRAWA!
Co Wy na to, by przenieść Unlock The Dream na Wattpad'a? Moim zdaniem tam się bardziej wybiję, niż blogspot. Ale pytam Was, bo chcę, by Wam było wygodniej.
CZEKAM NA KOMENTARZE, BO MAM ICH CORAZ MNIEJ.

Kocham Was. Do następnego xx