Rozglądnąłem się po korytarzu głównym i zauważyłem piękną
Marinę z olśniewającym uśmiechem, która była ubrana w białą, zwiewną sukienkę i
czarne buty na koturnie.
- Jaka Panienka śliczna. –uśmiechnąłem się szeroko i otworzyłem ramiona, a ona się we mnie wtuliła. – Chodźmy. – szepnąłem, nie chcąc, by ktoś więcej, niż Ann, nas widział.
Złapałem ciemnowłosą za rękę i ruszyliśmy do wyjścia bez słowa.
- Gdzie idziemy? –spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
- Na spacer. Jeżeli chcesz oczywiście. – powiedziałem pospiesznie ostatnie zdanie, nie wiedząc, czy na pewno chce.
- Pewnie. – cmoknęła mój policzek, na co ja się szeroko uśmiechnąłem, pokazując jej moje białe zęby.
- Po plaży mmm.. – zaśmiałem się, patrząc jej w oczy.
- Nie mogę powiedzieć, że takie uwielbiam, bo jeszcze nie byłam. – zrobiła lekki grymas.
- Żartujesz sobie? Nie zabrał Cię? – uniosłem brew.
- Nie, chociaż prosiłam wiele razy. –mruknęła cicho.
- Frajer. – stwierdziłem.
- No przestań, to mój narzeczony. – spojrzała na mnie.
- Stwierdzam fakty. – wzruszyłem ramionami. – Nie zasługuje na Ciebie. – powiedziałem na co Marina cicho westchnęła.
Szliśmy w ciszy za rękę w stronę plaży, nie zwracając uwagi na ludzi i ich spojrzenia.
Co chwilę spoglądałem na nią i, z minuty na minutę, twierdziłem, że jest jeszcze piękniejsza, niż widziałem ją pierwszy raz. Zatrzymałem się na chwilę, a Marina na mnie spojrzała, również się zatrzymując.
- Coś się stało? – spytała dość troskliwym tonem.
- Mogę Cię przytulić? – szepnąłem niepewnie.
- Pewnie. – uśmiechnęła się i wtuliła się we mnie a ja mocno ją objąłem i zaciągnąłem się jej zapachem.
Pachniała..słodko. To przez perfum, czy może żel pod prysznic? Albo balsam do ciała? Postaram się kiedyś tego dowiedzieć i już to sobie obiecałem.
Obejmując ją, poczułem się jak kiedyś. Sam nie wiem jak to możliwe, że..jak kiedyś? Przecież widzę ją pierwszy raz. O co tu chodzi, co? Powie mi ktoś? Wiem, że kiedyś miałem wypadek i trafiłem tutaj. To wszystko. Chyba..? W myślach postanowiłem, że kolejny wolny wieczór spędzę nad przemyśleniem tego wszystkiego.
- O czym myślisz? – spytała szeptem, wyrywając mnie z moich rozmyślań.
- O.. W sumie mam mętlik w głowie, więc za dużo Ci nie mogę powiedzieć. – westchnąłem cicho. – A Ty?
- Ja.. Nie wiem skąd, ale uwielbiam ten.. ten dotyk. – szepnęła, na co ja się uśmiechnąłem.
- Może to dziwne, ale ja też. – zaśmiałem się cicho, a Marina spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Idziemy dalej? – spytała, patrząc mi w oczy.
- Pewnie, chodź. – złapałem ją za rękę i ruszyliśmy na plażę.
- Jaka Panienka śliczna. –uśmiechnąłem się szeroko i otworzyłem ramiona, a ona się we mnie wtuliła. – Chodźmy. – szepnąłem, nie chcąc, by ktoś więcej, niż Ann, nas widział.
Złapałem ciemnowłosą za rękę i ruszyliśmy do wyjścia bez słowa.
- Gdzie idziemy? –spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
- Na spacer. Jeżeli chcesz oczywiście. – powiedziałem pospiesznie ostatnie zdanie, nie wiedząc, czy na pewno chce.
- Pewnie. – cmoknęła mój policzek, na co ja się szeroko uśmiechnąłem, pokazując jej moje białe zęby.
- Po plaży mmm.. – zaśmiałem się, patrząc jej w oczy.
- Nie mogę powiedzieć, że takie uwielbiam, bo jeszcze nie byłam. – zrobiła lekki grymas.
- Żartujesz sobie? Nie zabrał Cię? – uniosłem brew.
- Nie, chociaż prosiłam wiele razy. –mruknęła cicho.
- Frajer. – stwierdziłem.
- No przestań, to mój narzeczony. – spojrzała na mnie.
- Stwierdzam fakty. – wzruszyłem ramionami. – Nie zasługuje na Ciebie. – powiedziałem na co Marina cicho westchnęła.
Szliśmy w ciszy za rękę w stronę plaży, nie zwracając uwagi na ludzi i ich spojrzenia.
Co chwilę spoglądałem na nią i, z minuty na minutę, twierdziłem, że jest jeszcze piękniejsza, niż widziałem ją pierwszy raz. Zatrzymałem się na chwilę, a Marina na mnie spojrzała, również się zatrzymując.
- Coś się stało? – spytała dość troskliwym tonem.
- Mogę Cię przytulić? – szepnąłem niepewnie.
- Pewnie. – uśmiechnęła się i wtuliła się we mnie a ja mocno ją objąłem i zaciągnąłem się jej zapachem.
Pachniała..słodko. To przez perfum, czy może żel pod prysznic? Albo balsam do ciała? Postaram się kiedyś tego dowiedzieć i już to sobie obiecałem.
Obejmując ją, poczułem się jak kiedyś. Sam nie wiem jak to możliwe, że..jak kiedyś? Przecież widzę ją pierwszy raz. O co tu chodzi, co? Powie mi ktoś? Wiem, że kiedyś miałem wypadek i trafiłem tutaj. To wszystko. Chyba..? W myślach postanowiłem, że kolejny wolny wieczór spędzę nad przemyśleniem tego wszystkiego.
- O czym myślisz? – spytała szeptem, wyrywając mnie z moich rozmyślań.
- O.. W sumie mam mętlik w głowie, więc za dużo Ci nie mogę powiedzieć. – westchnąłem cicho. – A Ty?
- Ja.. Nie wiem skąd, ale uwielbiam ten.. ten dotyk. – szepnęła, na co ja się uśmiechnąłem.
- Może to dziwne, ale ja też. – zaśmiałem się cicho, a Marina spojrzała na mnie i się uśmiechnęła.
- Idziemy dalej? – spytała, patrząc mi w oczy.
- Pewnie, chodź. – złapałem ją za rękę i ruszyliśmy na plażę.
- Podoba mi się tu. Chcę tu zostać. – mruknęła, siedząc na
piasku z zakopanymi stopami i wzrokiem wbitym w linię brzegową.
- No wiesz.. Nikt nie każe Ci wyjeżdżać. – spojrzałem na nią z uśmiechem.
- Justin, ja rozumiem, że nie mam nikogo innego, niż Ryan i jego rodzina, ale.. to nie jest możliwe. – mruknęła.
- Może to dziwnie zabrzmi.. ale masz mnie. – szepnąłem.
- Czekałam, aż to powiesz, wiesz? – spojrzała mi w oczy, takim głosem, który słyszałem często.
- Kocham Cię. Chcę być z Tobą już zawsze. – spojrzałem jej w oczy, trzymając jej dłonie.
- Czekałam, aż to powiesz. – oplotła ramionami moją szyję. – Ja Ciebie też, Justin. – szepnęła.
- No wiesz.. Nikt nie każe Ci wyjeżdżać. – spojrzałem na nią z uśmiechem.
- Justin, ja rozumiem, że nie mam nikogo innego, niż Ryan i jego rodzina, ale.. to nie jest możliwe. – mruknęła.
- Może to dziwnie zabrzmi.. ale masz mnie. – szepnąłem.
- Czekałam, aż to powiesz, wiesz? – spojrzała mi w oczy, takim głosem, który słyszałem często.
- Kocham Cię. Chcę być z Tobą już zawsze. – spojrzałem jej w oczy, trzymając jej dłonie.
- Czekałam, aż to powiesz. – oplotła ramionami moją szyję. – Ja Ciebie też, Justin. – szepnęła.
Uśmiechnąłem się lekko, gdyż wspomnienie, nie mam pojęcia
jakie i skąd pojawiło się w mojej głowie. Może to tylko wymysł mojej wyobraźni?
Nie obchodzi mnie to, teraz jestem z nią i muszę się na niej skupić.
- Słyszałeś? – zaśmiała się, machając dłonią przed moją twarzą.
- Ale co? – zmarszczyłem brwi.
- Oh już nic. – uśmiechnęła się i położyła głowę na moim ramieniu.
- Tak mi się podoba. – szepnąłem, obejmując ją ramieniem.
- Mi też, ale zimno mi się robi. – odszepnęła, a ja przyciągnąłem ją bliżej. – Lepiej. – zachichotała.
- Podobasz mi się. – szepnąłem, nie będąc pewny jak to odbierze.
Jedyne co usłyszałem w odpowiedzi to cisza, którą zagłuszały fale. Nie powinienem tego mówić. Jestem głupi. Mogłem się domyślić, że tak będzie.
- Przepraszam, nie powinienem--
- Justin ja wiem, że mam narzeczonego, którego kocham i nie powinnam tego mówić, ale Ty mi też. – przerwała mi, a ja na jej słowa zaniemówiłem. – Przypominasz mi kogoś, kogo cholernie kochałam, ale za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć kto to był. – zamknęła oczy a ja mocniej ją przytuliłem.
- Mam to samo. – szepnąłem.
- Nie uważasz, że to dziwne? – spojrzała na mnie.
- Uważam, że to bardzo dziwne, ale nie mogę ułożyć w głowie o co chodzi.. – mruknąłem cicho.
- Zawsze ją nosisz? – pokazała na moją złotą bransoletę z kluczykiem.
- Od wtedy gdy ją dostałem zdejmuję tylko do kąpieli. – zaśmiałem się lekko.
- Śniła mi się. – mruknęła z powagą, a ja spojrzałem na nią bardzo zdziwiony.
- Słyszałeś? – zaśmiała się, machając dłonią przed moją twarzą.
- Ale co? – zmarszczyłem brwi.
- Oh już nic. – uśmiechnęła się i położyła głowę na moim ramieniu.
- Tak mi się podoba. – szepnąłem, obejmując ją ramieniem.
- Mi też, ale zimno mi się robi. – odszepnęła, a ja przyciągnąłem ją bliżej. – Lepiej. – zachichotała.
- Podobasz mi się. – szepnąłem, nie będąc pewny jak to odbierze.
Jedyne co usłyszałem w odpowiedzi to cisza, którą zagłuszały fale. Nie powinienem tego mówić. Jestem głupi. Mogłem się domyślić, że tak będzie.
- Przepraszam, nie powinienem--
- Justin ja wiem, że mam narzeczonego, którego kocham i nie powinnam tego mówić, ale Ty mi też. – przerwała mi, a ja na jej słowa zaniemówiłem. – Przypominasz mi kogoś, kogo cholernie kochałam, ale za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć kto to był. – zamknęła oczy a ja mocniej ją przytuliłem.
- Mam to samo. – szepnąłem.
- Nie uważasz, że to dziwne? – spojrzała na mnie.
- Uważam, że to bardzo dziwne, ale nie mogę ułożyć w głowie o co chodzi.. – mruknąłem cicho.
- Zawsze ją nosisz? – pokazała na moją złotą bransoletę z kluczykiem.
- Od wtedy gdy ją dostałem zdejmuję tylko do kąpieli. – zaśmiałem się lekko.
- Śniła mi się. – mruknęła z powagą, a ja spojrzałem na nią bardzo zdziwiony.
*OCZAMI MARINY*
- J-Justin ja Cię znam.. –szepnęłam.
- No tak. Siedzisz tu ze mną. – mruknął.
- Nie. To Ty byłeś ze mną przed wypadkiem. – spojrzałam w jego oczy. – Pamiętasz mnie? Zawsze byłam Twoją Małą Myszką.. – szepnęłam, czując jak łzy wypełniają moje oczy.
- Ja.. Ja wiem, że coś było, ale.. To nie mogłaś być Ty. – mruknął, zamykając oczy.
- Już wszystko pamiętam. Spójrz. Jechaliśmy wtedy na wakacje z moimi rodzicami. Wreszcie udało nam się na nie uzbierać. Żegnałeś się z rodzicami. Jechaliśmy na tylnich siedzeniach przytuleni do siebie, gdy nagle wyjechał przed nami samochód.. Pamiętam ten krzyk. – zamknęłam oczy, a moje łzy wypłynęły z moich oczu.
- Marina, nie płacz błagam Cię. – objął mnie mocno ramionami, a ja się w niego wtuliłam.
- Ten okropny moment.. Rodzice.. Krew. – załkałam, a Justin posadził mnie sobie na kolanach i mocno do siebie tulił. – Byłeś wtedy dla mnie najważniejszy. – spojrzałam mu w oczy. – Dlaczego się tu wyprowadziliście?
- Ja.. musiałbym porozmawiać o tym z rodzicami. – szepnąłem.
- Dalej nic nie pamiętasz, prawda? Błagam powiedz mi, że pamiętasz. – mruknęłam z wielką nadzieją w głosie.
Zamknął na chwilę oczy, jakby chciał sobie wszystko przypomnieć.
- Wybacz mi. – szepnął, a ja zaczęłam bardziej płakać.
- Nie pamiętasz tego? – zdjęłam naszyjnik i podałam go Justinowi. – Dałeś mi go. Na naszą trzecią rocznicę.
- Rocznicę czego? – spytał, marszcząc brwi.
- Naszego związku. – szepnęłam.
- Ja kogoś miałem? – zdziwił się.
- Tak, mnie. Długo. Bardzo. – stwierdziłam szeptem.
- Było coś, na pewno. Ale--
Nie dałam mu skończyć i wpiłam się w jego usta. Oddał pocałunek, a ja oddawałam mu w nim swoje uczucia. Czułam, że starał się robić to samo i udawało mu się to.
- Już pamiętam. – uśmiechnął się, gdy się od siebie oderwaliśmy.
Nareszcie będzie mój już, na zawsze.
- No tak. Siedzisz tu ze mną. – mruknął.
- Nie. To Ty byłeś ze mną przed wypadkiem. – spojrzałam w jego oczy. – Pamiętasz mnie? Zawsze byłam Twoją Małą Myszką.. – szepnęłam, czując jak łzy wypełniają moje oczy.
- Ja.. Ja wiem, że coś było, ale.. To nie mogłaś być Ty. – mruknął, zamykając oczy.
- Już wszystko pamiętam. Spójrz. Jechaliśmy wtedy na wakacje z moimi rodzicami. Wreszcie udało nam się na nie uzbierać. Żegnałeś się z rodzicami. Jechaliśmy na tylnich siedzeniach przytuleni do siebie, gdy nagle wyjechał przed nami samochód.. Pamiętam ten krzyk. – zamknęłam oczy, a moje łzy wypłynęły z moich oczu.
- Marina, nie płacz błagam Cię. – objął mnie mocno ramionami, a ja się w niego wtuliłam.
- Ten okropny moment.. Rodzice.. Krew. – załkałam, a Justin posadził mnie sobie na kolanach i mocno do siebie tulił. – Byłeś wtedy dla mnie najważniejszy. – spojrzałam mu w oczy. – Dlaczego się tu wyprowadziliście?
- Ja.. musiałbym porozmawiać o tym z rodzicami. – szepnąłem.
- Dalej nic nie pamiętasz, prawda? Błagam powiedz mi, że pamiętasz. – mruknęłam z wielką nadzieją w głosie.
Zamknął na chwilę oczy, jakby chciał sobie wszystko przypomnieć.
- Wybacz mi. – szepnął, a ja zaczęłam bardziej płakać.
- Nie pamiętasz tego? – zdjęłam naszyjnik i podałam go Justinowi. – Dałeś mi go. Na naszą trzecią rocznicę.
- Rocznicę czego? – spytał, marszcząc brwi.
- Naszego związku. – szepnęłam.
- Ja kogoś miałem? – zdziwił się.
- Tak, mnie. Długo. Bardzo. – stwierdziłam szeptem.
- Było coś, na pewno. Ale--
Nie dałam mu skończyć i wpiłam się w jego usta. Oddał pocałunek, a ja oddawałam mu w nim swoje uczucia. Czułam, że starał się robić to samo i udawało mu się to.
- Już pamiętam. – uśmiechnął się, gdy się od siebie oderwaliśmy.
Nareszcie będzie mój już, na zawsze.
~*~
WITAM!
Dziękuję za liczne przybycia na bloga przez ten.. ponad miesiąc ;p.
DOCZEKAŁYŚCIE SIĘ ROZDZIAŁU!
Okay. Już za kilka dni rozpoczynamy rok szkolny. BUUUUUUUUUU. Ale uwaga. Postaram się dodawać rozdziały raz na miesiąc. Chociaż to. Jeżeli uda się częściej no to się uda. Ze względu, iż będę miała teraz naprawdę dużo nauki to z góry przepraszam.
KOCHAM WAS BARDZO I DZIĘKUJĘ ZA MOTYWACJE. CZEKAM NA WIĘCEJ. NIE UKRYWAM.
Do następnego xx
WITAM!
Dziękuję za liczne przybycia na bloga przez ten.. ponad miesiąc ;p.
DOCZEKAŁYŚCIE SIĘ ROZDZIAŁU!
Okay. Już za kilka dni rozpoczynamy rok szkolny. BUUUUUUUUUU. Ale uwaga. Postaram się dodawać rozdziały raz na miesiąc. Chociaż to. Jeżeli uda się częściej no to się uda. Ze względu, iż będę miała teraz naprawdę dużo nauki to z góry przepraszam.
KOCHAM WAS BARDZO I DZIĘKUJĘ ZA MOTYWACJE. CZEKAM NA WIĘCEJ. NIE UKRYWAM.
Do następnego xx