Gdy
rozpakowałam walizki i wzięłam gorący prysznic po dość długiej podróży, wyszłam
z łazienki i ubrałam się w krótkie, czarne spodenki z wysokim stanem, czarną
koszulkę na ramiączkach i czerwoną marynarkę. Do tego dopasowałam również
czerwone, wysokie szpilki. Poprawiłam makijaż i wyszłam z mojego pokoju,
kierując się do Ryana. Idąc w stronę jego pokoju rozglądałam się dookoła, czy
nie napotkam się na chłopaka o czekoladowych oczach.
Okay. Pokój 220. Jestem na miejscu. Zapukałam, a drzwi otworzył mi Ryan.
Zauważyłam za nim jakąś postać.
- Hej. – uśmiechnęłam się do Ryana i zaczęłam wyglądać za niego, by zobaczyć
kto za nim stoi.
Osoba odwróciła się. To był on. Chłopak o anielskim głosie. Nagle poczułam jak moje
wnętrze wypełniają motylki, a nogi się uginają.
- Hej skarbie. – mruknął Ryan i przyciągnął do siebie, co spowodowało, że
wpadłam w jego ramiona. Lekko musnął moje usta.
- R-Ryan masz gościa. – odsunęłam się lekko od niego.
- Em.. Właśnie. Widzisz, Marina.. Były małe kłopoty z moim bagażem. – podrapał się
po karku.
Zmarszczyłam brwi, patrząc na niego – To znaczy?
- Później Ci wytłumaczę. – Uśmiechnął się i podszedł do chłopaka. – Dzięki
Justin. – poklepał go po ramieniu.
- Do usług. – zaśmiał się, z tego co mi wiadomo, Justin.
Szatyn zaczął kierować się do drzwi. Patrzyłam mu w oczy, a on puścił mi oczko
i wyszedł.
Cholera no.
Od razu ocknęłam się i spojrzałam na Ryana.
- Wszystko okay? – zaśmiał się, patrząc na mnie.
- Taak. Pewnie. – zachichotałam nerwowo, przygryzając wnętrze policzka.
- Jakie teraz plany? – uśmiechnął się uwodzicielsko, podchodząc do mnie i
łapiąc mnie w talii.
- Emm.. Idę rozglądnąć się po hotelu. – owinęłam ramionami jego szyję i
musnęłam jego usta.
- To ja wezmę prysznic i zaraz do Ciebie dołączę. – wychrypiał oddając
pocałunek.
Nic nie odpowiadając, oderwałam się od niego i zaczęłam kierować się w stronę
drzwi.
- To paa. – zaśmiałam się, zaglądając na niego przez ramię i machając mu.
Gdy wyszłam z pokoju, rozglądnęłam się i ruszyłam w stronę windy. Nacisnęłam
przycisk i czekałam, aż winda przyjedzie na moje piętro. Drzwi windy się
rozsunęły, ukazując mi postać z moich snów. Niepewnie weszłam do środka i
zauważyłam, że parter jest już wciśnięty, więc patrzyłam przed siebie na drzwi,
nie chcąc pokazać mu moich lekkich już rumieńców. Starałam się je ukryć i mam
nadzieję, że mi wyszło, gdyż czułam jego wzrok na sobie.
W pewnym momencie coś huknęło i światełko w windzie zgasło. Upadłam. Chłopak od
razu podbiegł i kucnął przy mnie.
- Nic Ci się nie stało?! – spytał z przerażeniem w głosie.
- N-nie.. Jest okay. – mruknęłam, łapiąc się za głowę.
- Na pewno? – zapytał trochę spokojniej swym anielskim głosem.
- Tak. – uśmiechnęłam się lekko, choć wiem, że nie widział mojej twarzy. –
Ciemno tu. – jęknęłam na co on się zaśmiał. – No co?!
- Niic. Ciemno to przyjemno. – zaśmiał się, a ja wywróciłam na to oczami.
- Naprawdę nie śmieszą mnie takie żarty. – mruknęłam do niego.
Cholera, dlaczego nie mogłam teraz zobaczyć jego pięknej twarzy? Głupie
światło.
- Okay, okay. Spokojnie.
- Długo tu będziemy? – spytałam po dłuższej chwili ciszy.
- Nie mam pojęcia.. To pierwsza taka awaria, odkąd tu pracuję. – słyszałam
zmęczenie w jego głosie.
- Długo? – oblizałam usta.
- Ale co? – mruknął zdezorientowany.
- No.. Pytam, czy długo tu pracujesz.. – zaczęłam bawić się swoimi palcami.
- Dość długo..
Siedzieliśmy we dwójkę na podłodze, a szatyn siedział naprzeciw mnie. Naprawdę
jestem bardzo zaskoczona tym, że nie wariuję, że utknęłam w windzie..
- A Ty na jak długo tu przyjechałam? – spytał, przesiadając się obok mnie, na
co ja się lekko odsunęłam. – Spokojnie. Nie gryzę. – Racja.. Połykasz w
całości. Zaśmiałam się w myślach.
- Okay.. – mruknęłam i usiadłam tam, gdzie wcześniej. Moje nozdrza wypełnił
niebiański zapach. Pachniał, tak samo jak wyglądał. Świetnie. – Przyjechałam tu
na wakacje.. Tak dokładnie nie wiem ile tu będziemy.
- My? – przerwał na chwilę. – Aaa no tak. Ty i ten koleś.
- Ma na imię Ryan. – mruknęłam.
- Dobrze. Zapamiętam. A Ty ślicznotko jak się nazywasz? – spytał słodkim
głosem.
Poczułam, że odwraca się do mnie przodem.
- Jestem Marina. – czułam, że moje policzki płoną, co było spowodowane tym, jak
nazwał mnie chłopak.
- Miło mi. Jestem Justin.
- Mnie również jest miło. – wyciągnęłam rękę w jego stronę, a no ją złapał i
zostawił na niej pocałunek. – Jaki gentelman. – zaśmiałam się.
-Jakżeby inaczej? – słyszałam lekkie rozbawienie w jego głosie.
- Uu.. Skromny bardzo też, patrzę, jesteś. – zaczęłam się śmiać.
- Ej, nie śmiej się. – zaśmiał się delikatnie, a ja cały czas się śmiałam. – No
okay. Masz rację. – zaczął śmiać się ze mną.
- Justin.. Nie dotykaj mnie. – warknęłam.
- Co? O co Ci chodzi? – wymamrotał zaskoczony.
- Nie dotykaj mnie. – burknęłam przez zęby.
- Nie dotykam Cię, okay?! – krzyknął, najwyraźniej wnerwiony moim zachowaniem.
- To co to? – spytałam przerażona, po czym zaczęłam szukać telefon.
Gdy już go wyjęłam, zaczęłam świecić na miejsce, gdzie coś mnie dotknęło. –
Cholera jasna! – wrzasnęłam, zauważając pająka, po czym od razu go zrzuciłam.
Czułam, że Justin mi się wpatrywał, a po chwili zaczął się śmiać.
- Co? Co jest takie śmieszne?! – zaczęłam świecić słabym światłem na chłopaka.
- Boisz się pająków? – rzucił przez śmiech.
- Panicznie. – jęknęłam. – Teraz masz mnie ratować. Błagam. – mruknęłam
błagalnym głosem.
- Okay chodź tu. – uspokoił się i rozłożył ramiona.
Bez zastanowienia wtuliłam się w niego,
a on objął mnie swoimi silnymi rękoma.
Zaciągnęłam się jego niesamowitym zapachem, a szatyn położył podbródek na mojej
głowie.
- Opowiedz mi coś. – mruknął mi we włosy.
- To zależy co chcesz wiedzieć. – zaśmiałam się.
- Kim jest dla Ciebie Ryan? – spytał, a moje serce przyśpieszyło. Ryan to mój
narzeczony. Kąpie się, bądź mnie szuka, wtedy gdy ja siedzę w objęciach obcego
mi chłopaka uwięziona razem z nim w windzie.
- To.. Mój narzeczony. – mruknęłam cicho.
- Chyba jest od Ciebie trochę starszy, co? – czułam jego oddech na swoich
włosach.
- Tak.. Troszkę. Jego rodzina ma dziwne zwyczaje.. – mruknęłam lekko
niezadowolona.
- Co jest? – zadał pytanie swoim opiekuńczym tonem.
- Uhh.. Nic. Po prostu.. Są naprawdę dziwni. – skrzywiłam się.
- Dlaczego? – brał głębokie wdechy.
- Choć jest dorosły.. Nie pozwalają mu na stosunek przed ślubem. Myślisz
dlaczego mamy oddzielne pokoje? Bo nie może nawet ze mną spać w jednym łóżku..
To popieprzone. – mruknęłam zniesmaczona.
- No wiesz.. Moi rodzice nie mają nic przeciwko, wobec seksu przed ślubem. –
zaśmiał się.
- Sugerujesz coś? – zaczęłam się śmiać, a on razem ze mną.
- To czyli jesteś dziewicą? – czułam, że moje policzki są rozpalone.
- Em.. – skrzywiłam się lekko. – Tak.
- Nie ma się czego wstydzić.. To dobrze. – zakładam, że się uśmiecha.
Czy ja właśnie temu człowiekowi powiedziałam, że jestem dziewicą? Naprawdę nie
umiem trzymać języka za zębami, zawsze muszę coś komuś wygadać.
- W sumie tak. – mruknęłam, chcąc zmienić temat. – Miewam ostatnio dziwne sny.
Poczułam jak chłopak spina mięśnie i bierze bardzo głęboki oddech.
- Coś się stało? – zwilżyłam językiem usta.
- Mogę Ci coś powiedzieć? – spytał z lekkim przejęciem w głosie.
- Pewnie. Śmiało. – powiedziałam bardzo łagodnie.
- Co do snów.. Ostatnimi czasy.. Uhh.. Śnisz mi się często. – wypuścił powietrze,
które najwidoczniej trzymał w sobie.
Zachłysnęłam się swoją śliną. Jak?! Przecież.. To niemożliwe.
Justin od razu zaczął panikować i lekko walić mnie w plecy.
- Już.. Już dobrze. – wciągnęłam powietrze i uspokoiłam się.
- To dobrze. – odetchnął z ulgą.
Zbliżyłam usta do jego ucha.
- Ty też mi się śnisz. – szepnęłam, a światełko w windzie się zapaliło.
~*~
BARDZO PRZEPRASZAM.
Głupio mi cholernie z tego powodu. Wiem, jestem głupia i nie umiem.. Po prostu jest mi trudno. Nie umiem dodawać czegoś na czas, ale postaram się. NAPRAWDĘ POSTARAM SIĘ DODAWAĆ COŚ CO OKOŁO 2 TYGODNIE.
Chciałabym. SERIOSERIO.
Mam nadzieję, że coś tu się dzieje.. Że spodoba Wam się ten rozdział.
Dziękuję, że ktoś tu ze mną jest i to czyta.. Głównie są to moi przyjaciele, ale cóż.. Kocham ich i dziękuję, że podtrzymują mnie na duchu <3.
I BARDZO DZIĘKUJĘ ZA 6-7 KOMENTARZY POD WCZEŚNIEJSZYM ROZDZIAŁEM! Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Liczę na Was <3.
Jeżeli chcecie być poinformowane to piszcie, albo numer GG w komentarzu, albo nazwę TT. Jak Wam wygodniej ;))
BARDZO PRZEPRASZAM.
Głupio mi cholernie z tego powodu. Wiem, jestem głupia i nie umiem.. Po prostu jest mi trudno. Nie umiem dodawać czegoś na czas, ale postaram się. NAPRAWDĘ POSTARAM SIĘ DODAWAĆ COŚ CO OKOŁO 2 TYGODNIE.
Chciałabym. SERIOSERIO.
Mam nadzieję, że coś tu się dzieje.. Że spodoba Wam się ten rozdział.
Dziękuję, że ktoś tu ze mną jest i to czyta.. Głównie są to moi przyjaciele, ale cóż.. Kocham ich i dziękuję, że podtrzymują mnie na duchu <3.
I BARDZO DZIĘKUJĘ ZA 6-7 KOMENTARZY POD WCZEŚNIEJSZYM ROZDZIAŁEM! Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Liczę na Was <3.
Jeżeli chcecie być poinformowane to piszcie, albo numer GG w komentarzu, albo nazwę TT. Jak Wam wygodniej ;))